dobry tekst: 46,    słaby tekst: 42    zgłoś nadużycie

2011, czyli od zwycięstwa do zwycięstwa



Logo kadry
fot:

Nasza reprezentacja zaczęła ten rok zwycięstwem, i zwycięstwem go skończyła. Jednak w ciągu minionych dwunastu miesięcy w polskim futbolu działo się bardzo dużo. I nie zawsze najciekawsze wydarzenia miały miejsce na boisku.

Olimpijska reprezentacja Bośni i Hercegowiny – taki był ostatni rywal polskiej kadry w roku 2011. Ekipa Franciszka Smudy zakończyła go tak samo, jak zaczęła – czyli zwycięstwem 1:0. Gdyby wziąć pod uwagę tylko statystyki, byłby to rok bardzo dobry. Reprezentacja rozegrała 14 meczów, z których wygrała siedem i poniosła tylko trzy porażki. Pokonaliśmy m.in. Argentynę i Norwegię, oraz zremisowaliśmy z Niemcami. Brzmi nieźle? Niestety to tylko sucha statystyka.

Po inaugurującym rok zwycięstwie nad Mołdawią, trzy dni później ograliśmy Norwegię, która wówczas była liderem swojej grupy eliminacyjnej do mistrzostw Europy. Jednak Skandynawowie byli w lutym dalecy od optymalnej formy. I jak się później okazało, ich kryzys potrwał dłużej. Porażki z Portugalią i Danią ostatecznie zamknęły Norwegom drogę do Euro 2012.

Potem nadszedł zimny prysznic i porażka w Kownie, z grającą w połowie rezerwowym składem, Litwą. Z tego meczu zapamiętaliśmy fatalny stan murawy, który, według Franciszka Smudy, był główną przyczyną naszej porażki, oraz wybryki pseudokibiców, za które musieliśmy się wstydzić przed całą Europą.

Cztery dni później kadra była już w Atenach, by rozegrać chyba najsłabszy mecz w roku 2011. Spotkanie z Grecją, zakończone bezbramkowym remisem, było także pożegnaniem z Michałem Żewłakowem. Kapitan biało-czerwonych zakończył reprezentacyjną karierę, a raczej został do tego zobligowany przez Fraciszka Smudę. A poszło o wypite w samolocie dwa kieliszki wina…

Po trwającej nieco ponad miesiąc przerwie kadra spotkała się w Warszawie z Argentyną i wygrała 2:1. Byłby to ogromny sukces, gdyby nie jeden szczegół. Trener Albicelestes, Sergio Batista, przywiózł do naszej stolicy nawet nie drugą, a trzecią reprezentację swojego kraju. Do Warszawy przyleciało dwudziestu Argentyńczyków, ubrało koszulki w biało-błękitne pasy i wybiegło na boisko. Ale z prawdziwą reprezentacją Argentyny niestety nie mieli oni zbyt wiele wspólnego. Cztery dni później zmierzyliśmy się z grającą w prawie najsilniejszym składzie, Francją. Przegraliśmy pechowo, po samobójczym golu Tomasza Jodłowca. Porażka mogła być jednak dużo wyższa, gdyby nie fenomenalne parady Wojtka Szczęsnego.

Po dwóch miesiącach przerwy, na Dialog Arenie w Lubinie, Polska zagrała z Gruzją. Zwycięstwo 1:0 zapewnił kadrze nowy kapitan, Kuba Błaszczykowski. Jednak wydarzeniem meczu był kontrowersyjny debiut Eugena Polanskiego.

Jesień reprezentacja Polski zaczęła od remisu z Meksykiem, 1:1. Jednak najbardziej emocjonujący mecz tego roku biało-czerwoni zagrali cztery dni później w Gdańsku. Przeciwnikiem byli Niemcy. Na minutę przed końcem Polacy prowadzili 2:1. Niestety, wówczas pilnujący Thomasa Mullera, Jakub Wawrzyniak, niefortunnie się poślizgnął. Pozwoliło to niemieckiemu skrzydłowemu na dośrodkowanie w nasze pole karne, gdzie piłkę do bramki skierował Cacau. Tym samym szansa na pierwsze zwycięstwo z Niemcami została zmarnowana.

Na mecz z Koreą Południową do Seulu reprezentacja pojechała w uszczuplonym składzie. Kilku kadrowiczów zgłosiło kontuzje, jednak każdy dobrze wiedział, że daleka podróż na wschód w samym środku ligowej jesieni, była im po prostu nie na rękę. Ostatecznie zremisowaliśmy 2:2. Cztery dni później doszło do kuriozalnego wydarzenia. Polska po raz pierwszy w historii zagrała jako gospodarz, ale nie w Polsce. Areną spotkania z Białorusią był kameralny stadion w niemieckiej miejscowości Wiesbaden. Naszych wschodnich sąsiadów pewnie pokonaliśmy, 2:0.

Na początku listopada reprezentacja zeszła na drugi plan. Cała Polska cieszyła się z sukcesu warszawskiej Legii, która po zwycięstwie z Rapidem Bukareszt, 3:1, zapewniła sobie awans do 1/16 finału Ligi Europy. Niestety, kilka dni później wybuchła afera, która popsuła humory piłkarskim kibicom w Polsce. Brak godła narodowego na strojach, w których Polacy mieli zagrać na Euro 2012. Przeciwko usunięciu „Orzełka” protestowali kibice, byli reprezentanci Polski, trenerzy a nawet politycy. Ostatecznie orzeł biały powrócił na reprezentacyjne koszulki, ale w międzyczasie kadra zdążyła przegrać z Włochami 0:2 i pokonać Węgrów, 2:1. Miesiąc później ogromną niespodziankę sprawili piłkarze krakowskiej Wisły, którzy, pokonując holenderski zespół Twente Enschede, podobnie jak Legia, zapewnili sobie awans do kolejnej rundy Ligi Europy.

Również w grudniu mieliśmy zagrać ostatni w tym roku, mecz towarzyski z Bośnią i Hercegowiną. Niestety, Bośniacy najpierw chcieli zrezygnować z tego spotkania, by ostatecznie przysłać reprezentację U-23. Również i naszą kadrę, bez piłkarzy z lig zagranicznych oraz zawodników Legii i Wisły, nie można było nazwać pierwszą. Jakie były więc korzyści z tego meczu? Wygraliśmy 1:0, dzięki bramce Waldemara Soboty, którą zdobył po indywidualnej akcji. Jest to na pewno ciekawy piłkarz, który, jeśli utrzyma formę z ostatniej rundy, powinien być spokojny o kolejne powołania. Z dobrej strony pokazał się też Sebastian Mila. I okazało się, że mamy kolejnego utalentowanego bramkarza – Michał Gliwa co prawda w tym meczu nie miał zbyt wielu okazji do wykazania się, ale chwała Smudzie, że dostrzegł tego młodego golkipera, który za grę w Polonii Warszawa zbiera bardzo dobre recenzje. Ten bramkarz na pewno jeszcze nie raz pojawi się na zgrupowaniu reprezentacji. Co do samego meczu – jeśli trener Smuda uważa, że takie spotkania są mu potrzebne, to niech ma to, co chce. Przecież i tak będzie rozliczany z wyniku, jaki osiągnie na Euro. Jeśli Polska wyjdzie z grupy, o jakimś grudniowym meczu z Bośnią nikt nie będzie pamiętał.

Ten rok na pewno wiele nauczył i piłkarzy, i trenera Smudę. Pechowo przegrany mecz z Francją, dramatyczne, zakończone remisem spotkanie z Niemcami i surowa lekcja od Włochów. Chociaż statystyki przemawiają na naszą korzyść, to jednak widać, że z drużynami ze światowej czołówki w tym roku zdobyliśmy zaledwie punkt. To musi dać do myślenia trenerowi Smudzie. Przed Euro 2012 zagramy jeszcze tylko pięć oficjalnych meczów, a do samego turnieju zostało już tylko 5 miesięcy i 20 dni.

Zobacz więcej na temat: Reprezentacja, Polska,

ostatnie komentarze, czytaj wszystkie (0), dodaj nowy

Polska Konferencja prasowa Smudy Dziś o godzinie 16:30 na Stadionie Narodowym rozpoczęła się konferencja prasowa dotycząca jutrzejszego spotkania z...
Polska Biletów brak! Bilety na mecz Polska - Portugalia w kasach na Stadionie Legii Warszawa zostały już wykupione.
Logo kadry Barry Solan dołączył do sztabu reprezentacji Do sztabu reprezentacji Polski dołączył we wtorek nowy trener przygotowania fizycznego, Barry Solan - poinformował...
Logo kadry Przed Euro zagramy z Andorą Reprezentacja Polski poznała ostatniego rywala, z którym tuż przed mistrzostwami Europy zagra mecz sparingowy....
Logo kadry Przed Euro zagramy z Andorą Reprezentacja Polski poznała ostatniego rywala, z którym tuż przed mistrzostwami Europy zagra mecz sparingowy....

Nasze typy bukmacherskie

Więcej naszych typów i komentarzy

REKLAMA



Portal TylkoPilka.pl nie jest stroną domową Ogólnopolskiego Tygodnika Piłkarskiego "Tylko Piłka". Strona tygodnika znajduje się pod adresem: tylkopilka.info.
Portal TylkoPilka.pl prowadzony jest w języku polskim i adresowany do odbiorców zamieszkałych w krajach, w których uczestnictwo w zakładach sportowych online jest dozwolone.