Idiotyzmy pana Dyzmy

fot: R. Gorączniak (CC-BY-SA)/Wik. Commons
Niedawno minęły dwa lata, odkąd Franciszek Smuda jest selekcjonerem reprezentacji Polski. Były to dwa lata w trakcie, których swoimi wypowiedziami i stanowczymi deklaracjami sporządził nam ogromny, pełnokrwisty stek bzdur. Dwa lata w ciągu, których decyzjami personalnymi oraz taktycznymi, zaprosił nas do swojej trenerskiej kuchni, gdzie najważniejszym daniem były idiotyzmy, najczęstszą przystawką przypadkowość, a najistotniejszą przyprawą absurd.
Moralizator
Szkoleniowiec od samego początku dawał świadectwo własnej niekonsekwencji i niesłowności. Tuż przed objęciem kadry prawił morały, mówiąc: „Niedługo będzie tak, że nawet sprzedawca z bazaru w Egipcie, który rzuci po polsku <Cien doply, jak się masz>, dostanie paszport”. Tymczasem obecnie w zespole mamy Polaków z krwi i kości typu Perquis, Polanski, Obraniak bądź kontuzjowany Boenisch. To relatywizm i makiawelizm w najczystszej postaci. Bohater artykułu uzmysłowił sobie w pewnym momencie, że z drużyną, w której panuje wszechobecna mizeria, nie osiągnie zbyt wiele na Euro 2012. Począł więc dostosowywać się do trudnej sytuacji, rozdając paszporty na prawo i lewo, przecząc tym samym, własnym – szlachetnym niegdyś – intencjom. W myśl zasady, że cel uświęca środki, namówił do gry futbolistów, którzy z Polską mają niewiele wspólnego, ale, którzy rzekomo mieli prezentować wyższy poziom piłkarski od kopaczy rodzimych.
Selekcjoner po objęciu reprezentacji moralizował dalej i twierdził uparcie: „Każdy wie, że, kto ma, choćby najmniejszy brud za pazurami, u Franza nie ma najmniejszych szans na występy. Ktoś zamieszany w historie korupcyjne nie ma prawa grać w koszulce z orzełkiem. Niekiedy mówią, że mam obsesję na punkcie korupcji. A tak, mam! Setny raz powtórzę: tępić, tępić i... wypalać”. Nie przewidział niestety, że w korupcję umoczony mógł być nawet Łukasz Piszczek, najsilniejszy punkt defensywy oraz gwiazda Borussi Dortmund i Budesligi. Wobec tego wymyślił, że w trudnych dla polskiego futbolu czasach trzeba iść na pewne kompromisy i należy być elastycznym. Tak oto obsesja przerodziła się potulne skomlenie oraz żałosną prośbę o zrozumienie.
Dyktator
Pierwsze miesiące pracy trenera upłynęły pod znakiem głośnych afer alkoholowych. O ile na boisku wiało zazwyczaj nudą, o tyle w kadrze nie brakowało nader frapujących wydarzeń. Pierwsza z afer (wyrzuceni Iwański oraz Peszko) nie odbiła się tak szerokim echem, jak druga. Wedle powszechnych opinii została znacznie wyolbrzymiona, lecz nie uratowało to skóry Borucowi oraz Żewłakowowi. Ta sprawa ma jednak drugie dno. Czy niestosowne zachowanie zawodników nie stało się pretekstem do wyrzucenia ich z drużyny, tylko dlatego, że w tej drużynie zawsze mieli coś do powiedzenia ? Czy szkoleniowiec chciał w ten sposób pozbyć się piłkarzy niewygodnych, charyzmatycznych, mogących się jemu sprzeciwić ? Czy nadrzędnym celem było całkowite podporządkowanie podopiecznych, a w konsekwencji całkowity posłuch ?
W następnych miesiącach Smuda przeprowadził chorą selekcję, testując multum przeciętnych graczy, a pomijając tych wyróżniających się, którzy znajdowali się w formie. Zdaje się, że wybierał wedle charakteru zawodnika, a nie umiejętności. Krnąbrnych indywidualistów pomijał, by mieć spokój, by jego zdanie zawsze wybrzmiewało jako to jedynie słuszne i ostateczne. Wykazywał brak jakiegokolwiek zainteresowania futbolistami z lig zagranicznych. Nie oglądał ich w akcji, mimo iż notowali dobre występy (ostatnio, chociażby Kamil Grosicki).
Podróżnik i taktyk
Interesowały go, za to wojaże po całym świecie, gdzie grał najczęściej z przypadkowymi rywalami. Udał się do Kanady, tam mierzył się z - mającym mnóstwo wspólnego z europejską piłką - Ekwadorem. Przybył do Tajlandii, żeby sprawdzić się z tak wymagającymi konkurentami, jak gospodarz oraz Singapur. Frunął do odległej Korei Południowej, tracąc przy tym jakże cenny dla selekcjonera czas. Zgrupowanie skróciło się drastycznie do zaledwie dwóch przedmeczowych treningów.
W trakcie samych meczów, czyli piłkarskiej esencji nie tylko dla kibica, ale także dla trenera, nie widać żadnego pomysłu na grę. Początkowo można było to zrozumieć i tłumaczyć selekcją piłkarzy. Jednak z każdym kolejnym spotkaniem, po upływie kilku miesięcy, gdy nie zmieniło się nic, taktyka oraz występy reprezentacji budzą zasadny niepokój. Szkoleniowiec w ogóle nie wyciąga wniosków z przegranych bądź zwycięskich konfrontacji. Kompletnie kuleje organizacja gry, ofensywne ataki są w dużej mierze przypadkowe i oparte na indywidualnych akcjach poszczególnych graczy. Zawodnicy ustawieni są zbyt wysoko, a pressing niekonsekwentny i chaotyczny. Ponadto polscy kopacze w grze obronnej zachowują się pasywnie, czekając na przeciwnika. Brakuje również wzajemnej asekuracji, a odległości między formacjami są za duże. Błędy, które pojawiały się w pierwszych meczach nie zostały do tej pory wyeliminowane.
Dyplomata
Selekcjoner jest nie tylko typowym naturszczykiem w kwestiach szkoleniowych, ale także nie najlepiej wiedzie mu się w kontaktach z mediami. Jego domeną są „błyskotliwe” powiedzonka i żarciki oraz usprawiedliwianie własnych poczynań w nawet najbardziej niedorzecznych sytuacjach. Kiedy krytykowano go za nadmierny import graczy, stwierdził: „Skąd mam brać tych piłkarzy? Znów się pewnie ktoś obrazi, ale z kibla ich nie wezmę”. Kiedy Łukasz Piszczek przyznał się do stawianych mu zarzutów korupcyjnych, wówczas jego opiekun skonstatował: „Uważam, że od początku źle się tłumaczył. Ale, to jest uczciwy chłopak i powiedział prawdę”.
Koloryzowanie rzeczywistości oraz uciekanie od odpowiedzialności przełożyły się również na pogarszające się z dnia na dzień relacje z kibicami. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu fani wierzyli dozgonnie trenerowi, że ten uczyni z kadry narodowej prawdziwy zespół, zdolny rywalizować z najlepszymi. Teraz nikt nie chce już go słuchać. Oliwy do ognia dolewają ponadto bardzo dyplomatyczne wypowiedzi o przeciwnikach: „Uganda jest przed nami? To są jakieś jaja. Albo te inne afrykańskie drużyny, pałętają się tam po buszu, ale w rankingu są przed nami, to jest zabawa”, czy „Z nim może być różnie. Może być najlepszym piłkarzem turnieju, ale może być też czarną owcą. Pozwala sobie na wiele” (o Mario Balotellim).
Szczęściarz
Jedyną pozytywną rzeczą jest wrodzony fart Franciszka Smudy. Z Widzewem dokonywał rzeczy niemożliwych. Grając przeciwko Broendby i Legii, będąc w sytuacjach gorszych niż beznadziejne, triumfował. Najpierw wydzierając awans Duńczykom w ostatnich minutach, a potem wydzierając Legionistom mistrzostwo w ostatnich minutach. Podobnie było w Lechu Poznań, kiedy eliminował Austrię Wiedeń. W 85 minucie doprowadził do dogrywki, a w niej na sekundy przed końcem dał polskiemu zespołowi awans do następnej rundy. Ostatnio ponownie okazał się szczęściarzem, unikając piłkarskich mocarstw.
Zamiast podsumowania
Na sążniste elaboraty podsumowujące jego dotychczasową pracę nie trzeba w tej chwili się silić. Do tej pory selekcjoner dał się poznać jedynie z tej gorszej strony. Jego głowę mogą uratować tylko wyniki oraz wrodzony fuks. Jeżeli nie zadziała, to będziemy świadkami świetnej tragikomedii, w której główne role odegrają „Biedronki” Smudy. Niestety do śmiechu nie będzie nikomu, a tym bardziej rządnej sukcesów widowni. Niestety, nie ma także co liczyć na „katharsis”, bowiem może to być ostatni tak duży turniej z udziałem naszej drużyny, na co najmniej kilkanaście lat.
ostatnie komentarze, czytaj wszystkie (0), dodaj nowy
Byli reprezentanci Polski oceniają kadrę Smudy
W ciągu roku polska reprezentacja rozegrała 14 spotkań. Połowę z nich wygrała. Wyniki wprowadzają jednak w błąd....
30 kadrowiczów Franciszka Smudy
W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Franciszek Smuda podał nazwiska 30 zawodników, którzy mają największe szanse na...
Euro 2012: Hotel Hyatt i stadion Polonii siedzibami kadry
Warszawski hotel Hyatt został oficjalnie przedstawiony jako siedziba piłkarskiej reprezentacji Polski podczas...
Smuda: Wszystko jest na nie
- Więcej jest krytyki i naśmiewania się z reprezentacji, jej trenera, zamiast mobilizacji przed tak ważnym turniejem....
Prasa: Smuda zrobił "kuku" Mili?
W "Wyborczej" wywiad rzeka z kapitanem Śląska Wrocław - Sebastianem Milą. Tematem rozmowy jest powołanie do...
Więcej aktualności
06.12.2011 "Przyszłościowa" drużyna Smudy23.11.2011 Smuda: To dobry kalendarz
16.11.2011 Gdzie te Orły?
16.11.2011 Z Polską chcą grać wszyscy... prócz Czechów
14.11.2011 Smuda: Nie możemy być grzeczni
12.11.2011 "Na Euro takie wpadki nam się nie przydarzą"
10.11.2011 "Wrócić do Wrocławia, ale z awansem w kieszeni"
10.11.2011 Dwunastu odstrzelonych
27.10.2011 Smuda: Błaszczykowski tak, Dudek nie
27.10.2011 Smuda powołał kadrę
19.10.2011 Znajdź obrońcę, pomóż Smudzie!
10.10.2011 Smuda: Nie ma czasu na kombinowanie
07.10.2011 Smuda: To był strzał w "dziesiątkę"
07.10.2011 2:2 z Koreą! Bez "Kuby" i "Lewego" byłby piach
06.10.2011 Smuda: Chcemy dojść do perfekcji
05.10.2011 Smuda, Brożek i "Kuba" nie polecieli do Seulu
03.09.2011 Franciszek Smuda: To nabiera szybkości
03.09.2011 "Broziu" załatwił remis z Meksykiem
01.09.2011 Smuda: Meksyk to zespół kategorii Hiszpanii
12.08.2011 Franciszek Smuda: Polanski? Ten chłopak nam pomoże
22.06.2011 Smuda czyni cuda
13.06.2011 Listkiewicz: Lubimy się samobiczować!
10.06.2011 Mogło być gorzej
09.06.2011 Franciszek Smuda: Nie ma awarii
02.06.2011 Wojciech Szczęsny: Uwielbiam grać w reprezentacji









Wydawca: 