Liverpool bez bramek. Analiza taktyczna

fot: Danny Molyneux (CC-BY)/Wikimedia Commons
Liverpool już ósmy raz w sezonie podzielił się punktami na oczach własnej publiczności. The Reds mieli przewagę nad Tottenhamem w poniedziałkowy wieczór, ale zbyt rzadko stwarzali dogodne okazje bramkowe. Przyjezdni skoncentrowali się na defensywie i mogą być zadowoleni z wywiezienia remisu.
Tottenham musiał radzić sobie bez menedżera Harry’ego Redknappa, którego samolot utknął na londyńskim lotnisku. Koguty pozbawione dyrygenta zaprezentowały się słabiej niż zwykle, jednak potrafiły zachować czyste konto na Anfield.
- Jesteśmy w tym roku znani z odważnego, atrakcyjnego futbolu. Dziś nie byliśmy jednak w stanie tak grać. Dziś zaprezentowaliśmy nieco inny styl – powiedział po meczu Kevin Bond, asystent zastępujący Redknappa.
Podstawowe formacje

Liverpool - Tottenham 0-0, podstawowe składy
Menedżer gospodarzy Kenny Dalglish nie mógł skorzystać z etatowego lewego obrońcy Jose Enrique. Hiszpana zastąpił Glen Johnson. Ten ruch oznaczał, że w bezpośrednim pojedynku na jednej stronie boiska zmierzyli się dwaj prawi obrońcy reprezentacji Anglii – Johnson i Kyle Walker. Świadkiem tego pojedynku był selekcjoner kadry Fabio Capello.
Dalglish ustawił swój zespół w formacji 4-2-3-1. Napastnika Andy’ego Carrolla aktywnie wspierał wysunięty Steven Gerrard. Szkoleniowiec Liverpoolu trzymał na ławce Luisa Suareza, któremu skończyło się dziewięciomeczowe zawieszenie.
Tottenham na papierze także ustawiony był w systemie 4-2-3-1. Niko Kranjcar nie biegał jednak blisko prawego skrzydła, chętnie schodził do środka lub wymieniał się pozycją z Garethem Balem. Do jedenastki Kogutów wskoczył stoper Michael Dawson.
Wycofany Tottenham
Dawson od pierwszej minuty miał mnóstwo pracy. Anglik był oddelegowany do toczenia pojedynków główkowych z Carrollem. W pierwszej fazie meczu z tym zadaniem radził sobie wyśmienicie. Właściwie się ustawiał i nie pozwalał napastnikowi Liverpoolu na rozwinięcie skrzydeł. Dawson popisał się też znakomitym wślizgiem, bez którego Carroll już w 5. minucie znalazłby się w sytuacji sam na sam z bramkarzem.
Obrona Tottenhamu miała wiele zajęć. Wynikało to z cofnięcia się środkowych pomocników i przyjmowania natarć rywali na własnej połowie. Trio z drugiej linii często wspierał Kranjcar. W wyniku tego Koguty przerywały większość ataków tuż przed swoim polem karnym (widać to na dolnej części wykresu).
Tottenham zaliczył wiele przechwytów na własnej połowie. Inny pomysł na obronę miał Liverpool. The Reds starali się naciskać na obrońców rywala. Pressing owocował częstszym odzyskiwaniem piłki bliżej bramki przeciwnika (góra wykresu).
Koguty pozwoliły Liverpoolowi na operowanie piłką. Wynikiem tego, gracze z White Hart Lane byli mniej aktywni w ofensywie. Bardzo osamotniony pozostawał wysunięty napastnik Emmanuel Adebayor. Togijczyk nie otrzymywał właściwego wsparcia. Izolowany snajper przegrywał pojedynki ze stoperami The Reds. Daleko od bramki przeciwnika biegał Luka Modrić, który zwykle odpowiadał za rozegranie Tottenhamu. Chorwat w poniedziałek decydował się raczej na bezpieczne podania z tyłu. Jego prostopadłych piłek najbardziej brakowało Adebayorowi.
Swojej przestrzeni na boisku bezskutecznie szukał też Bale. Dynamiczny skrzydłowy próbował lewą i prawą stroną, schodził do środka – z reguły bez skutku. Bezowocny występ Walijczyka mógł pójść w zapomnienie w 86. minucie. Wtedy świetną piłkę za plecy obrony gospodarzy zagrał Kranjcar, a Bale idealnie wymierzył moment startu do piłki. Walijczyk przegrał jednak pojedynek oko w oko z Jose Reiną i tak Tottenham zmarnował swoją jedyną dogodną okazję w meczu.
Pomysły Liverpoolu
Z powodu defensywnego nastawienia Tottenhamu to Liverpool musiał przejąć inicjatywę. Na początku odpowiedzialność za kreowanie szans wziął na siebie Steven Gerrard. Kapitan The Reds dynamicznie wbiegał między obronę rywali. Jego zapał został dość szybko przytemperowany i w dalszej fazie meczu jego wpływ na grę był już mniejszy.
Z powodu zagęszczenia defensywy Tottenhamu, Liverpool chętnie decydował się na strzały z dystansu. Właśnie po takim zagraniu Jay Spearing miał najlepszą okazję pierwszej połowy, ale uderzył minimalnie niecelnie.
Podopieczni Dalglisha często przenosili akcje na lewą stronę. Tu aktywnie do przodu wchodził obrońca Johnson, wspierał go szybki Craig Bellamy. Sprawne ruchy na lewej flance nie przekładały się jednak na dogodne sytuacje podbramkowe. Mając Carrolla z przodu, partnerzy próbowali dośrodkowywać w jego kierunku, ale długo ta strategia nie przynosiła korzyści.
Do 60. minuty Carroll trzykrotnie walczył w powietrzu i za każdym razem przegrywał (czerwone kropki). Pod koniec wysoki napastnik zaczął lepiej zastawiać się i wykorzystywać warunki fizyczne. Po upływie godziny gry stoczył kolejnych pięć pojedynków i wygrał wszystkie, w tym dwa już w polu karnym Tottenhamu (niebieskie kropki).
SuperParker
Liverpool zyskał na wartości przy lepszej grze powietrznej Carrolla oraz po wejściu na boisko Suareza. Urugwajczyk udanie dryblował i aktywnie naciskał obronę rywala. Wraz z przebudzonym Carrollem stanowił główną broń gospodarzy. Częste dośrodkowania w końcówce przyniosły Liverpoolowi trzy dogodne sytuacje.
The Reds nie zamienili przewagi na gole dzięki heroicznej postawie Scotta Parkera. Anglik bez wytchnienia cofał się blisko linii obrony. Często zmieniał się w dodatkowego, piątego defensora. Przechwytywał podania liverpoolczyków (góra wykresu), a także nastawiał się blokując uderzenia przeciwników (dół wykresu).
Podsumowanie
Z końcowego wyniku z pewnością bardziej zadowolony mogli być przyjezdni. –Jeśli jedziesz na Anfield i udaje ci się zachować czyste konto, to trzeba bardziej mówić o zyskanym punkcie, niż o dwóch straconych - komentował Dawson w wypowiedzi dla Sky Sports.
Tottenham grał zachowawczo i nie miał wiele argumentów ofensywnych. Strategia przyniosła remis, który ciągle utrzymuje Koguty w walce o mistrzostwo Anglii.
Ekipa Dalglisha po raz kolejny nie potrafi sforsować zasieków obronnych rywala na Anfield. Liverpool znów optycznie przeważał, już ósmy raz musiał zadowolić się punktem u siebie. The Reds stworzyli ledwie kilka dobrych okazji, ale marnowali je Carroll i Suarez. Dalsze trudności strzeleckie przed własną widownią będą kosztowały drużynę z Anfield kolejnym sezonem poza Ligą Mistrzów.
ostatnie komentarze, czytaj wszystkie (0), dodaj nowy
Wilki zdegradowane, The Reds skompromitowani
Manchester City nie zmarnował szansy, i zmniejszył stratę do United, pokonując na wyjeździe 2-0 Wolverhampton. Ten...
"Koguty" wygrają na Anfield!
Poniedziałkowy hit w Premiership przyciąga oczy wszystkich kibiców na całym świecie. Liverpool podejmie Tottenham....
PL: Liverpool ogrywa Newcastle (wideo)
W rozegranym w ramach 19. kolejki Premier League dzisiejszym spotkaniu Liverpool wygrał na własnym stadionie z...
Liverpool obserwował gracza Newcastle
Cheik Tiote pewnie zimą zmieni otoczenie. Kolejny klub, po Chelsea Londyn i Manchesterze United, obserwuje zawodnika...
Lucas nie zagra do końca sezonu
Pomocnik Liverpoolu Lucas Leiva przeszedł w piątek operację kolana. Reprezentant Brazylii w spotkaniu Carling Cup z...
Więcej aktualności
04.12.2011 Podsumowanie soboty w Anglii29.11.2011 Liverpool chce Davida Villę
27.11.2011 PL: Hit kolejki na remis (zobacz)
27.11.2011 Anglia: niedziela pod znakiem hitu
20.11.2011 PL: Hit kolejki dla Liverpoolu
20.11.2011 Chelsea - Liverpool: over 2,5
20.11.2011 Premier League: Woda kontra ogień
02.11.2011 Liverpool szuka napastnika
15.10.2011 Remis w hicie Premier League
21.05.2012 Good bye DiDi!
20.05.2012 Roman, daj mu ten kontrakt!
20.05.2012 Tito, po prostu dziękujemy
19.05.2012 Solskjaer nie dla Aston Villi
19.05.2012 West Ham wraca do elity!
19.05.2012 Pogotowie zabrało Fergusona do szpitala
19.05.2012 Jest następca Evry
18.05.2012 Same spekulacje
16.05.2012 23 Lwy Albionu na Euro
15.05.2012 Kierunek: Premier League
15.05.2012 Zostały tylko formalności
15.05.2012 Nasri kpi z Arsenalu
15.05.2012 Pique na liście życzeń Obywateli
15.05.2012 Atut to wszechstronność
15.05.2012 Scholes przedłużył!
14.05.2012 Queens Park inwestuje












Wydawca: 