Livin' La Liga Loca

fot:
Najpierw krótki wstęp gwoli wyjaśnienia. Przed wami debiut Livin’ La Liga Loca, czyli...
Tak właściwie nie wiemy do której szufladki to włożyć, do jakiej kategorii przypisać. Chcielibyśmy napisać, że to cykl artykułów, ale oznaczałoby to, że Livin’ La Liga Loca pojawiać się będzie cyklicznie, a tego obiecać nie możemy. Co jak co, o przesadną regularność nas nie posądzajcie.
Livin’ La Liga Loca będzie subiektywnym komentarzem autora do wydarzeń poprzedzającego ją weekendu. Po prostu. Będziemy pisać co nas boli, co nas bawi, co nas zachwyca.
PS. Wiemy, że tytuł oryginalny nie jest. Jest prawdziwy, to nam wystarcza.
Zimowa aura dotarła w ten weekend także do słonecznej Hiszpanii. Szczególny szok przeżyć musieli piłkarze Betisu, którzy jadąc na Majorkę spodziewać mogli się wszystkiego, ale nie pokrytej śniegiem murawy. Starsi mieszkańcy tej wyspy twierdzą, że takiej ilości białego puchu nie było tu od …40 lat. W tych ekstremalnych warunkach znacznie lepiej poradzili sobie gospodarze. Mallorca od początku wiedziała, co chce osiągnąć i co musi zrobić, by jej się udało. Szybko strzelona bramka i zdyscyplinowana, agresywna gra obronna w zupełności wystarczyły by odprawić z kwitkiem słaby tego dnia Betis. Może nawet bardzo słaby. Zresztą, sami zobaczcie.
http://www.dailymotion.com/video/xoctbr_mallorca-1-betis-0_sport
Dziwicie się, dlaczego na tym skrócie nie ma ani jednej okazji Betisu? Takich po prostu nie było.
Równolegle do spotkania Mallorki z Betisem toczył się pojedynek pomiędzy Athletikiem Bilbao i Espanyolem Barcelona. Stwierdzenie, że na San Mames było co oglądać byłoby sporego kalibru niedomówieniem. Obie drużyny pokazały, że nie przez przypadek zajmują odpowiednio 6. i 5. miejsce w tabeli, a ich zderzenie było kwintesencją hiszpańskiego futbolu. Kombinacyjne ataki, piękne gole, pasja i dramaturgia – w tym starciu nie brakowało niczego. Trenerzy obu tych ekip mogą spać spokojnie. Jeśli bowiem ich drużyny utrzymają obecną dyspozycję to udział w europejskich pucharach zapewnią sobie w cuglach. I tylko zgromadzeni na San Mames kibice mogą żałować, że ich ulubieńcom po raz kolejny nie udało się dowieźć prowadzenia do ostatniego gwizdka sędziego.
O tej samej porze rozgrywało się jeszcze jedno spotkanie. Na Estadio Ciudad de Valencia Levante podejmowało Racing. Co można powiedzieć o tym meczu? Chyba zaledwie tyle, że się odbył. Wydaje się, że będące rewelacją pierwszej części sezonu Levante pożegnało się już z marzeniami o pucharach, choć wciąż zajmuje czwartą pozycję w tabeli. Świadczy o tym m.in. fakt, że swojego najlepszego obrońcę - Nano - sprzedało do Chin.
Wieczorem swe mecze rozegrała wielka dwójka i jak to zwykle bywa, swe mecze wygrała.
Luis Garcia, szkoleniowiec Getafe przed meczem zarzekał się, że obierze inną taktykę niż na mecz z Barceloną, bo to co skutkuje w starciu z Dumą Katalonii nie ma prawa zdać egzaminu przeciwko grającym przecież zupełnie inny futbol Królewskim, po czym… posłał zawodników na murawę dokładnie z takimi samymi instrukcjami. Getafe skupiło się więc na przeszkadzaniu Królewskim, samo przeprowadzało niewiele ataków. Real z nastawionym w ten sposób przeciwnikiem nie radził sobie najlepiej, ba! grał wręcz słabo. Bramkę jednak zdobył, prowadzenie dowiózł do końca i cel, jakim były trzy punkty osiągnął. W tym miejscu wypada więc napisać starą piłkarską prawdę, która mówi, że to właśnie w takich meczach wygrywa się mistrzostwo.
Barcelona na spotkanie z Realem Sociedad wyszła w dość nietypowym ustawieniu, z Dos Santosem, Thiago, Cuenką, czy Tello w składzie. Młodzi adepci La Masii zdali egzamin i poprowadzili Blaugranę do zwycięstwa. Znamiennym dla tego spotkania jest jednak fakt, że tyle samo co o grze Barcelony mówi się o kocie, który w pewnym momencie przemierzył murawę Camp Nou, a który podobno od lat mieszka na stadionie.

Niedziela zaczęła się od debiutu Inakiego Trejady na ławce trenerskiej Sportingu Gijon. Debiutu niezłego, bo po niezłej grze udało się zremisować z będącą nie tak dawno na piątym miejscu w tabeli ekipą Osasuny. I choć kibice chłodnym okiem patrzą na posunięcia Trejady, który zastąpił przecież ich ulubieńca – Manolo Preciado to wydaje się, że drużyna ma spore szanse wydostać się ze strefy spadkowej. Oczywiście, jeśli piłkarze wystrzegać się będą podobnych incydentów jak ten po spotkaniu z Realem Sociedad.
Po południu czekał na nas kolejny (choć zapomniany) hit, czyli
konfrontacja Sevilli z Villarreal. Obie drużyny w tym sezonie spisują
się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Dla obu ekip miał to być mecz
przełomowy, siłą rzeczy mógł być tylko dla jednej. Drużyną tą byli
goście z Villarreal, którzy dzięki temu zwycięstwu wydostali się ze
strefy spadkowej. Najpiękniejszym obrazkiem z tego spotkania była radość
Diego Lopeza, której upust hiszpański bramkarz dał po końcowym gwizdku
sędziego. Powodów do satysfakcji nie zabrakło, bowiem w głównej mierze
to dzięki jego fantastycznym interwencjom Villarreal wywiozło punkty z
Sevilli.
O tym, że karuzela trenerska w Hiszpanii nabiera tempa przekonał się natomiast Marcelino Toral i …właśnie z niej wypadł. Czarę goryczy o tym (a jakże!) ostatnia porażka z Villarreal.
Kolejnym spotkaniem było starcie Realu Saragossa z Rayo Vallecano. Dla gospodarzy był to mecz o życie, mecz ostatniej szansy, mecz, który musieli wygrać. Nie wygrali. Oznacza to mniej więcej tyle, że już w połowie sezonu mogą pogodzić się ze spadkiem. Pułapem, który dawał utrzymanie w poprzednich sezonach są bowiem 42 punkty. Saragossa w dotychczasowych 21 spotkaniach zdobyła ich 12. Prosta matematyka mówi nam, że aby utrzymać się w lidze Aragończycy musieliby zdobyć 30 punktów w pozostałych 17 spotkaniach. Możliwe? Na pewno nie dla Saragossy.
Na zakończenie niedzieli w Primera Division mieliśmy otrzymać deser. Niestety, spotkanie Atletico z Valencią kompletnie nas rozczarowało. Jeśli Rojiblancos na boisku wykonywali polecenia trenera to możemy łatwo zgadywać, jakimi hasłami rzucał w szatni Diego Simeone. Walka, walka, jeszcze raz walka – są duże szanse, że właśnie trafiliśmy. Szkoda, bo po drużynie mającej w składzie takich piłkarzy jak Arda Turan, Diego, Gabi, Falcao czy Adrian spodziewaliśmy się jednak czegoś więcej, niż tylko agresywna defensywa.
Poniedziałkowe derby Andaluzji również nie były wielkim widowiskiem. Granada pokazała jednak, że w piłce nie liczą się tylko umiejętności techniczne, ale też serce, które wkłada się w grę i zagrała na nosie bogatemu rywalowi zza miedzy. Podopieczni Manuela Pellegriniego po raz kolejny udowodnili, że ‘cojones’ to pojęcie zupełnie im obce. Sam Pellegrini po tym spotkaniu nie może być pewny posady i wspomnianej wyżej karuzeli trenerskiej trenerskiej trzyma się już tylko jedną ręką.
Nagroda im. Paula Kammerera – Betis Sevilla.
Kammerer był fanatycznym badaczem tzw. prawa serii. W swej książce pod znamiennym tytułem „Das Gesetz der Serie” opisał wiele przykładów z życia swojego i jego bliskich. Gdyby żył, jego uwagę z pewnością przykułaby ekipa z Sevilli. Betis bowiem punkty zdobywa i traci seryjnie. Cztery wygrane na początku sezonu, niechlubna passa dziesięciu spotkań bez zwycięstwa, krótka seria trzech wiktorii na przełomie roku i znów porażka goni porażkę. Na nieszczęście dla fanów Los Beticos nie zanosi się na to, by ta ostatnia sekwencja miała w najbliższych dniach swój kres.
www.primeradivision.info - Typy i analizy z hiszpańskim temperamentem. Artykuły, spostrzeżenia, kontuzje - czyli wszystko co jest potrzebne do dobrego obstawiania w Primera Division.
ostatnie komentarze, czytaj wszystkie (0), dodaj nowy
Koniec pościgu
Niektóre osoby zdążyły już ogłosić Real Madryt triumfatorem La Liga w obecnym sezonie. I to mimo że do końca...
Koniec pościgu?
Niektóre osoby zdążyły już ogłosić Real Madryt triumfatorem La Liga w obecnym sezonie. I to mimo że do końca...
La Liga = Scottish Premier League?
Jedni uważają, że liga hiszpańska jest najmocniejsza na świecie. Inni, iż to jedynie rywalizacja FC Barcelony z...
La Liga = SPL
Jedni uważają, że liga hiszpańska jest najmocniejsza na świecie. Inni, iż to jedynie rywalizacja FC Barcelony z...
Wygrana bez Messi'ego i Pique (zobacz!)
FC Barcelona pokonała Sporting Gijon 3:1 (1:0) w spotkaniu 26. kolejki Primera Division. Katalończycy grali osłabieni...
Więcej aktualności
14.02.2012 Znamy nowego trenera!11.02.2012 Sensacja w Pampelunie (zobacz!)
07.02.2012 Livin' La Liga Loca
04.02.2012 6 goli na San Mames
04.02.2012 "Po prostu musimy wygrywać..."
03.02.2012 Skoncentrowani na Realu
02.02.2012 Do 3. razy sztuka!
02.02.2012 Do trzech razy sztuka
31.01.2012 Wkurzający sędziowie
30.01.2012 Atletico wciąż na plus
29.01.2012 Wygrana Królewskich (zobacz!)
28.01.2012 Pokaz Fernando
24.01.2012 Real cały czas liderem Primera Division
21.01.2012 Pewne zwycięstwa Espanyolu i Atletico
14.01.2012 Real grał do końca (zobacz!)
14.01.2012 La Liga: Gospodarze nie wykorzystali szansy
09.01.2012 Guardiola: Sezon jeszcze się nie skończył
09.01.2012 Espanyol w derbach powstrzymał Barcelonę!
09.01.2012 Sędzia okradł Barcę w derbach!
08.01.2012 Real Madryt – Granada CF 5:1 - statystycznie
03.01.2012 Nilmar zostaje
02.01.2012 Jimenez przejął Saragossę
01.01.2012 Reyes nie mógł odmówić
01.01.2012 La Liga: Po sezonie mogą odejść za darmo









Wydawca: 