dobry tekst: 35,    słaby tekst: 32    zgłoś nadużycie

Małek (anty)show!



Małek robert_tp
fot: K. Wójkowski/TP

Niedzielne spotkanie 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy rozegrane na lubińskiej Dialog Arenie pomiędzy miejscowym Zagłębiem, a Wisłą Kraków od samego początku zapowiadało się niezwykle interesująco. Podopieczni Pavla Hapala od pierwszego meczu rundy wiosennej zmuszeni są do walki o utrzymanie. Swoją walkę prowadzą także zawodnicy Wisły Kraków.

Wielkie zaangażowanie obu drużyn było widoczne od pierwszego gwizdka sędziego Roberta Małka. Wiele interesujących akcji wynikłych z dobrego rozegrania piłki, kilka męskich starć, a przede wszystkim dwie bramki, które bardzo dobrze podsumowały pierwszą część spotkania rozegraną w niesłychanie szybkim tempie, szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę wcześniejsze spotkania T-Mobile Ekstraklasy.

Niestety spotkanie zakończone remisem (2-2 przyp. KS) ujawniło kolejną ułomność polskiej ligi. Ułomność, która ujawniła się w osobie Roberta Małka! Aby podsumować "występ" arbitra wystarczyłoby użyć słowa partactwo. Tak! To jest idealne słowo, gdyż to nie zawodnicy, ale sędzia był dzisiaj g(ł)ówno wiedzącym.

Kuriozalne decyzje i brak konsekwencji

Wszystko rozpoczęło się w 4 minucie meczu. Jedno z piłkarskich porzekadeł mówi, że ofensywny zawodnik pracujący w destrukcji stanowi zagrożenie dla własnego zespołu. Zagrożenie pod bramką Pareiki stworzył Andraż Kirm, który podając do swojego bramkarza użył zbyt mało siły i zmusił goalkeepera "Białej Gwiazdy" do interwencji na przedpolu. Do piłki, podobnie jak Pareiko, ruszył Darvydas Sernas. Pomimo faktu, że pierwszy do futbolówki dobiegł Pareiko to interweniował źle nabijając napastnika Zagłębia Lubin, który w wyniku przebitki stanął przed pustą bramką i zdobył gola. Rozczarowująca była więc decyzja o nieuznaniu bramki. Podążając za przepisami wszyscy wiedzą, że "rękę" odgwizduje się, gdy zawodnik powiększa swoją powierzchnię ciała i odnosi korzyść. O ile Sernas taką korzyść odniósł to naprawdę ciężko jest nie chronić klatki piersiowej zasłaniając się rękoma, gdy ktoś uderza z dużą siłą z odległości mniejszej niż metr. W naszej opinii była to błędna decyzja arbitra!

Kolejna poddająca wątpliwością umiejętności sędziowskie "czarnych" miała miejsce kilkadziesiąt sekund później na wysokości pola karnego Zagłębia Lubin, tuż obok linii bocznej i asystenta. Dynamiczną akcję określaną mianem brazyliady rozegrali goście z Krakowa. Zagranie z pierwszej piłki, wyjście na pozycję, odegranie piętką... ręce same złożyłyby się do oklasków, gdyby kibice nie musieli złapać się nimi za głowę. Tylko w sobie wiadomy sposób asystent boczny dostrzegł pozycję spaloną zawodnika, który znajdował się metr od niego samego, a zawodnik wyznaczający linię spalonego przynajmniej kilka metrów za nim. Dramat!

Posiadający od 2001 roku międzynarodową licencję sędziowską FIFA Robert Małek dużym brakiem konsekwencji "popisywał się" od początku sezonu. Gdy gwizdnął faul na korzyść Wisły Kraków, później identycznej sytuacji nie odgwizdał dla Zagłębia Lubin. Innym razem, gdy przewinili podopieczni Hapala, bez konsekwencji pozostawali Wiślacy. Czara goryczy i złości wśród kibiców przelała się w drugiej połowie. Atakujące Zagłębie Lubin wyszło z kolejna akcją. Do piłki wybitej przez jednego z obrońców, która turlała się w polu karnym biegł zawodnik gospodarzy, który nagle zderzył się z defensorem Wisły Kraków niewątpliwe niezainteresowanego piłką. Werdykt? Faul bez piłki i rzut karny. Inaczej zasady gry stosuje Robert Małek, który do gwizdnięcia rzutu karnego najwyraźniej potrzebuje urwanej nogi, bo gdy identyczna sytuacja rozegrała się w środkowej części boiska i faulowany był zawodnik Wisły Kraków nie miał żadnych wątpliwości. Gwizdek wskazujący nieczyste zagranie zabrzmiał tak głośno, że mi do teraz dzwoni w uszach. Szkoda, że między uszami Małka nie zadzwoniło kilka minut wcześniej.

Piłkarskie szachy Ekstraklasy

W pewnym momencie prowadzonych w taki, a nie inny sposób zawodów przez 41-letniego policjanta przypomniała mi się maksyma, którą przekazał mi jeden ze starszych kolegów. Przekonywał mnie, że lepszy ma łatwiej, bo... jest lepszy. Nie chodziło mu oczywiście o piłkarskie umiejętności, bo wówczas sprawa byłaby zbyt prosta. Zdaniem kolegi dziennikarza zespoły pokroju Wisły Kraków, Legii Warszawa czy Lecha Poznań są faworyzowane w krajowych rozgrywkach. Gdy usłyszałem te słowa po raz pierwszy wydawało mi się to niedorzeczne. Dzisiaj ta niedorzeczność zamieniła się w niesmak. Faktycznie, zawodnicy Wisły Kraków w kilku sytuacjach uzyskali wsparcie sędziego, który w identycznych sytuacjach z udziałem "Miedziowych" pozostawał ślepy. Ale to pewnie wina oślepiającego słońca, która zaświeciło nad Dialog Areną! Poważnie jednak mówiąc, taka sytuacja powtarza się w kilku meczach co jakiś czas. Przykład?

W jednym z wczorajszych spotkań 18. kolejki grał Śląsk Wrocław z Ruchem Chorzów. W tym spotkaniu także można było dostrzec krzywdzące decyzje względem teoretycznie słabszej drużyny. Na stadionowym zegarze wybiła 16 minuta meczu, kiedy fatalną stratę zanotował Patrik Mraz i wychodzący na czystą pozycję Piech został stratowany przez interweniującego Fojuta, który był ostatnim zawodnikiem przed bramkarzem Śląska Wrocław. Arbiter ukarał obrońcę jedynie żółtą kartką, którą obejrzał także napastnik "Niebieskich", gdyż w zbyt szczerych słowach wyperswadował sędziemu co myśli o prezentowanym przez niego poziomie.

Co ciekawe, nie była to jedyna taka sytuacja w tym meczu. W pole karne dośrodkował Diaz, a piłkę niefortunnie uderzył Mila jednocześnie podpijając piłkę Cetnarskiemu, który zdobył bramkę. Nie byłoby w tym nic nadzwyczaj kontrowersyjnego, gdyby nie fakt, że Mateusz Cetnarski w momencie podania znajdował się na pozycji spalonej. A osoby broniące arbitra przekonujące, że piłka najpierw była kierowana do Sebastiana Mili niech zapoznają się z przepisem mówiącym że w momencie, gdy zawodnik nie biorący czynnego udziału w akcji dezaprobuje uwagę przeciwnika mamy do czynienia z pozycją spaloną, gdyż zespół zyskuje korzyść z jego ustawienia na boisku.

Zobacz więcej na temat: Ekstraklasa, Wisła Kraków,

ostatnie komentarze, czytaj wszystkie (0), dodaj nowy

Wisła_kraków_tp Głowacki dogadany To już nie plotki. Sam Arkadiusz Głowacki przyznał, że z Wisłą negocjował powrót już kilka miesięcy temu. Wraz z...
Wisła_kraków_tp Smutne wnioski W naszej Ekstraklasie powoli rozkręca się sezon ogórkowy, to znaczy transferowy. Najwięcej plotek i spekulacji...
Kopniecie piłki_tp Testowanie jak... grillowanie Ekstraklasa zakończyła granie, ale z miejsca rozpoczęła testowanie potencjalnych nowych zawodników, co jednak w...
Polska_t-mobile ekstraklasa_tp Szalony sezon Nie wiem jak Wy, ale ja jeszcze się nie otrząsnąłem po tym, co wczoraj zdarzyło się w piłce nożnej. Mistrzem Włoch...
Probierz michał_r. gorączniak ""Pokładano w nich spore nadzieje, a oni zawiedli" Po porażce z Górnikiem Michał Probierz odsunął od pierwszego zespołu czterech obcokrajowców. Chodzi o Keva Jaliensa,...

Nasze typy bukmacherskie

Więcej naszych typów i komentarzy

REKLAMA



Portal TylkoPilka.pl nie jest stroną domową Ogólnopolskiego Tygodnika Piłkarskiego "Tylko Piłka". Strona tygodnika znajduje się pod adresem: tylkopilka.info.
Portal TylkoPilka.pl prowadzony jest w języku polskim i adresowany do odbiorców zamieszkałych w krajach, w których uczestnictwo w zakładach sportowych online jest dozwolone.