T-Mobile Ekstraklasa na szczycie!

fot:
Do fazy grupowej Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej przystąpiło osiemdziesiąt ekip z dokładnie dwudziestu siedmiu państw. Najwięcej, bo aż ośmiu przedstawicieli miała oczywiście Anglia. Jak się okazało „wystawienie” w europejskich pucharach niemal połowy drużyn z najwyższej ligi nie gwarantuje jeszcze sukcesu. Owszem, Anglikom pozostało w Europie wciąż aż pięć klubów, ale trzy z nich będą biły się o końcowe zwycięstwo tego mniej prestiżowego pucharu. Komu poszło zdecydowanie lepiej?
Odpowiedź jest prosta. Forza Italia! Owszem, może przedstawicieli Serie A w porównaniu z Premier League było „tylko” pięciu, ale każdy z nich uzyskał promocję do kolejnej fazy rozgrywek. O ile na awanse Interu i Milanu w Lidze Mistrzów można było stawiać w ciemno, to postawa Napoli zaskoczyła chyba wszystkich. Piłkarze z Neapolu co prawda już od jakiegoś czasu świetnie radzą sobie w rodzimej lidze i próbują zbliżyć się do sukcesów odnoszonych jeszcze z „Boskim Diego”, ale mimo wszystko na drugim miejscu grupy A większość z nas widziało Manchester City. Mało tego, można było śmiało przypuszczać, że z Napoli o trzecie miejsce ostro rywalizować będzie Villareal. Skończyło się na tym, że „Żółta łódź podwodna” nie zdobyła nawet jednego „oczka”. W tym jednym przypadku hiszpańska La Liga została po prostu znokautowana. To właśnie grupa A skupiła zespoły tylko i wyłącznie z topowych lig Europy. Wygraną na swoim koncie zapisał Bayern.
Bundesliga nie jednak się z czego cieszyć i to nawet mimo tego, że z grupy E awansował Bayer Leverkusen. Katastrofą zakończył się przecież udział w pucharach mistrza Niemiec, Borussii. Piszczek, Błaszczykowski i Lewandowski nie zagrają już nawet w Lidze Europy. Chociaż może to i dobrze. Będą mogli przynajmniej skupić się tylko i wyłącznie na obronie tytułu. Plamę dał też mistrz Francji, który dziwnym zbiegiem okoliczności też ma w swoim składzie naszych rodaków. Honor Ligue 1 uratowali piłkarze z Lyonu oraz Marsylii, którzy po odpadnięciu z Ligi Europejskiej Paris Saint Germain i Rennes zostali jedynymi przedstawicielami francuskiej piłki w pucharach. No właśnie, Liga Europejska. W niej najlepiej poszło Hiszpanom, bo zarówno Athletic jak i Atletico wygrały wcale nie łatwe grupy. Tuż za plecami „Rojiblancos” uplasowało się Udinese, które walczyło o wygraną w grupie do ostatniej kolejki. Także z drugiej lokaty do 1/16 finału awansowało rzymskie Lazio, które musiało uznać wyższość Sportingu Lizbona. Dalej gra też dwóch przedstawicieli Bundesligi, czyli Hannover i Schalke.
Wydaje się jednak, że obecnie największymi faworytami Ligi Europejskiej są dwa zespoły z Manchesteru, które o swojej przygodzie w LM chcą pewnie jak najszybciej zapomnieć. Los nie był jednak dla nich zbyt łaskawy, bo zamiast trafić na słabe zespoły (czytaj również Legię i Wisłę), ten połączył je z Ajaksem Amsterdam i Porto. Nie można jeszcze zapomnieć, że Premier League ma jeszcze w 1/16 Stoke City. Patrząc jednak na to, że w Champions League pozostały tylko londyńska Chesea i Arsenal, a z pucharami pożegnały się Tottenham i Fulham, dotychczasowe występy angielskich drużyn można ocenić bardziej na minus niż na plus. Chyba, że w związku z zawieszeniem szwajcarskiego związku „MU” kuchennymi drzwiami do 1/8 się jednak prześlizgną. Można się oczywiście spierać, że Włosi, którzy ugrali na razie najwięcej nie prezentują jakiegoś kosmicznego futbolu (czy kiedykolwiek tak było?), a inne zespoły odpadły dość nieszczęśliwie, o jeden punkt, czasami w ostatnich minutach ostatniego spotkania. Liczy się jednak przecież to, kto awansował. Szczęście jest jednym z głównych „składników” piłki. Co z tego że Hiszpanie strzelają najwięcej bramek i zdobywają najwięcej punktów. Pewnie na Półwyspie Iberyjskim woleliby żeby zamiast tego mieć wszystkich czterech przedstawicieli w 1/8 Ligi Mistrzów. Inna sprawa, że statystyki niewyobrażalnie mocno zawyżają Real i Barcelona.
W 1/8 Ligi Mistrzów i 1/16 Ligi Europejskiej nie obędzie się również bez spotkań pomiędzy „topowymi ligami”. Już można zacierać ręce na pojedynki:
Bayer Leverkusen - FC Barcelona
Olympique Marsylia - Inter Mediolan
Napoli - Chelsea Londyn
AC Milan - Arsenal Londyn
Atletico Madryt - Lazio
Valencia - Stoke
Dobra, a przede wszystkim przynosząca efekty piłka nie musi być jednak dziełem wirtuozów tylko i wyłącznie z Włoch, Niemiec, Hiszpanii, Francji czy Anglii. Jest kilka krajów, których przedstawiciele kapitalnie zaprezentowali się w Europie. Pierwsza do wyróżnienia jest Rosja. CSKA Moskwa i Zenit wyszły z naprawdę nie łatwych grup LM. Za ich plecami znalazły się m.in. Lille, Porto czy Szachtar. W Lidze Europejskiej Rubin Kazań potrafił wyeliminować z pucharów ekipę „Kogutów” z Londynu, a moskiewski Lokomotiw w grupie L uznał wyższość tylko fenomenalnemu Anderlechtowi. Belgowie swoją postawą zaskoczyli chyba nawet samych siebie. Komplet osiemnastu punktów i tylko pięć straconych bramek (w tym trzy w ostatnim meczu) przy osiemnastu strzelonych sprawił, że „Fiołki”, bez „podziałów” są jedną z dwóch najlepszych ekip europejskich pucharów. Cieszy to tym bardziej, że we wszystkich sześciu spotkaniach grupowych, od pierwszej, do ostatniej minuty na boisku przebywał Marcin Wasilewski. O bramce przypominać nie trzeba.
Zdecydowanie na plus fazę grupową obu pucharów mogą zapisać sobie Portugalczycy. Po raz kolejny Liga Zon Sagres będzie miała aż trzech przedstawicieli w dalszej fazie Ligi Europejskiej. Prócz tego w Lidze Mistrzów pozostała jeszcze Benfika, która dwukrotnie remisując z „MU” wygrała swoją grupę i wyrzuciła za burtę „Czerwone Diabły”. Jeszcze więcej, bo aż cztery zespoły w następczyni Pucharu UEFA będzie miała Holandia. Czwórka PSV, AZ Alkmaar, Ajaks oraz Twente przewodzi także rodzimej lidze. Być może dalszą grę w pucharach wykorzystają inne zespoły, a w Eredivisie zrobi się jeszcze ciekawiej.
Nie można oczywiście nie wspomnieć o naszej T-Mobile Ekstraklasie. Owszem, dobrze widzicie, tuż obok Włoch i Rosji naszym zespołom udało się awansować dalej w stuprocentowej frekwencji. Co prawda mieliśmy tylko dwa zespoły, ale nikogo nie trzeba przekonywać, że i tak dwóm polskim zespołom było trudniej awansować z grupy niż piątce z Włoch czy Anglii. Ostatni raz dwie ekipy w wiosennej części pucharów mieliśmy w sezonie 1970/1971. To jest naprawdę szmat czasu. Legia awansowała wtedy do ćwierćfinału Pucharu Europy, a Górnik Zabrze doszedł do tej samej fazy Puchar Zdobywców Pucharów. Nie mielibyśmy nic przeciwko, aby przy odrobinie (albo raczej kupie) szczęścia legioniści i wiślacy powtórzyli ten wyczyn. współczynnik punktów z sezonu 2008/2009.
Zdecydowanie poniżej oczekiwań zaprezentowali się za to Rumuni oraz Ukraińcy. Obie nacje miały po czterech przedstawicieli i trzy czwarte z nich zawiodło. Większą niespodzianką jest słaba postawa współgospodarzy przyszłorocznego Euro, w pucharach nie zobaczymy już bowiem ani Szachtara Donieck ani kijowskiego Dynama. Nie mają za to na co narzekać Czesi. „Spadek” do Ligi Europejskiej Victorii Pilzno i tak trzeba uznać za spory sukces.
Dobre występy Legii i Wisły sprawiły, że nasz kraj awansował na 20. miejsce w klubowym rankingu UEFA. Co więcej, szanse na kolejne miejsce w pucharach T-Mobile Ekstraklasy są coraz większe. Taką możliwość daje piętnasta lokata. Będący przed nami Szkoci i Izraelczycy nie mają już żadnego przedstawiciela. Czechom pozostała Victoria Pilzno, a Austriakom Salzburg. O ile jednak w kolejnym zestawieniu możemy jeszcze trochę nadgonić innych, to prawdziwa „chwila” prawdy będzie za dwa lata, gdy stracimy mocny współczynnik punktowy z sezonu 2008/2009. Trzeba się więc będzie mocno napracować.
Wisła i Legia solidarnie zdobyły w fazie grupowej po dziewięć punktów, a więc połowę z całej, możliwej puli. Takim sposobem, gdyby zrobić ranking wszystkich uczestniczących w pucharach zespołów polskie kluby znalazłyby się mniej więcej w środku stawki. Kto by jej przewodził? Komplet osiemnastu punktów udało się zdobyć dwóm zespołom, „Królewskim” z Madrytu oraz wspomnianym już „Fiołkom”. Jeśli chodzi o bramki, to o jedną więcej strzelił Real, od którego jednak, o tyle samo, pod tym względem wyprzedziła Barcelona. „Barca” w sześciu spotkaniach dwudziestokrotnie trafiała do bramki rywala. Najwięcej, sześć na swoim koncie uzbierał Leo Messi. Takim samym dorobkiem popisał się snajper Bayernu, Mario Gomez i to właśnie ta dwójka przewodzi klasyfikacji strzelców LM. Tyle samo, tyle, że w Lidze Europejskiej strzelił Matias Suarez z Anderlechtu. Wraz z kilkoma innymi zawodnikami trzecie miejsce zajmuje Miroslav Radović, który czterokrotnie trafiał do siatki.
„Galacticos” trzeba oprócz strzelenia dziewiętnastu bramek trzeba też pochwalić za to, że stracili je tylko dwie. I tutaj znalazł się jednak ktoś lepszy. Tylko jedną bramkę rywale strzelili bowiem Standardowi Liege. Wisła nie ma się co więc cieszyć z wylosowania Belgów. Na przeciwnym biegunie znajduje się chorwackie Dynamo Zagrzeb, które straciło aż 22 gole. Nieco mniej, bo 19 udało się „uzbierać” Shamrock Rovers. Aż strach się bać co by było, gdyby Irlandczycy jakimś cudem znaleźli się w Lidze Mistrzów. Trzydziestka pękłaby spokojnie.
1. Real Madryt 18 pkt, bramki 19-2
2. Anderlecht 18 pkt, 18-5
3. FC Barcelona 16 pkt, 20-4
4. PSV Eindhoven 16 pkt, 13-5
5. Metalist Charków 14 pkt, 15-6
***
77. Villarreal 0 pkt, 2-14
78. Dynamo Zagrzeb 0 pkt, 3-22
79. Otelul Galati 0 pkt, 3-11
80. Shamrock Rovers 0 pkt, 4-19
Liga | Awansowało; gra dalej | Średnia pkt jednej drużyny | Bramki (bramki na mecz) | Procent awansów | |
|---|---|---|---|---|---|
1. Włochy | 5/5; 5/5 | 9,6 pkt | 42-33 (1,4 – 1,1) | 100,00% | |
2. Rosja | 4/4; 4/4 | 10 pkt | 41-29 (1,7 – 1,2) | 100,00% | |
3. Polska | 2/2; 2/2 | 9 pkt | 15-22 (1,25 -1,83) | 100,00% | |
4. Niemcy | 4/5; 4/5 | 9,8 pkt | 47-35 (1,56 –1,16) | 80,00% | |
5. Portugalia | 3/4; 4/4 | 10,75 pkt | 35-21 (1,45 -0,87) | 75,00% | |
6. Holandia | 3/4; 4/4 | 11,25 pkt | 43-25 (1,79 -1,04) | 75,00% | |
7. Belgia | 3/4; 3/4 | 11,5 pkt | 41-31 (1,7-1,29) | 75,00% | |
8. Hiszpania | 4/6; 5/6 | 11,3 pkt | 75-39 (2,0 – 1,08) | 66,00% | |
9. Cypr | 1/2; 1/2 | 7 pkt | 10-17 (0,83- 1,41) | 50,00% | |
10. Turcja | 1/2; 2/2 | 9,5 pkt | 16-12 (1,3 – 1,0) | 50,00% | |
11. Szwajcaria | 1/2; 1/2 | 8 pkt | 16-18 (1,3 – 1,5) | 50,00% | |
12. Francja | 2/5; 2/5 | 7,4 pkt | 35-34 (1,16- 1,13) | 40,00% | |
13. Anglia | 3/8; 5/8 | 10 pkt | 76-49 (1,58– 1,02) | 37,50% | |
14. Grecja | 1/3; 2/3 | 8 pkt | 23-26 (1,27- 1,4) | 33,30% | |
15. Austria | 1/3; 1/3 | 7 pkt | 29-34 (1,61 – 1,8) | 33,30% | |
16. Ukraina | 1/4; 1/4 | 7 pkt | 31-31 (1,29- 1,29) | 25,00% | |
17. Rumunia | 1/4; 1/4 | 4,25 pkt | 21-42 (0,87 –1,75) | 25,00% | |
18. Czechy | 0/1; 1/1 | 5 pkt | 4-11 (0,6- 1,83) | 0,00% | |
19. Szkocja | 0/1; 0/1 | 6 pkt | 6-7 (1 – 1,16) | 0,00% | |
20. Izrael | 0/3; 0/3 | 5 pkt | 28-27 (1,55 – 1,5) | 0,00% | |
21. Dania | 0/2; 0/2 | 4,5 pkt | 14-23 (1,16– 1,91) | 0,00% | |
22. Białoruś | 0/1; 0/1 | 2 pkt | 2-14 (0,3 – 2,3) | 0,00% | |
23. Słowacja | 0/1; 0/1 | 1 pkt | 4-11 (0,6 – 1,83) | 0,00% | |
23. Szwecja | 0/1; 0/1 | 1 pkt | 4-15 (0,6 – 2,5) | 0,00% | |
23. Słowenia | 0/1; 0/1 | 1 pkt | 6-15 (1,0 – 2,5) | 0,00% | |
26. Chorwacja | 0/1; 0/1 | 0 pkt | 3-22 (0,5 – 3,6) | 0,00% | |
26. Irlandia | 0,1; 0/1 | 0 pkt | 4-19 (0,6 – 3,16) | 0,00% | |
| data | godzina | liga | typ | kurs | gdzie |
| 22.05.2012 | 20:45 | Mecz towarzyski | 1 | 1.45 | Tobet |
| więcej info | |||||
| data | godzina | liga | typ | kurs | gdzie |
| 23.05.2012 | 12:15 | Mecz towarzyski | 1 | 1.20 | Tobet |
| więcej info | |||||
| data | godzina | liga | typ | kurs | gdzie |
| 24.05.2012 | 02:00 | Mecz towarzyski | 1 | ||
| więcej info | |||||









Wydawca: 