dobry tekst: 21,    słaby tekst: 1    zgłoś nadużycie

Wywiad dnia: "Czy ci ludzie są z Afryki?!"



ASInfo, 08.02.2012 11:00
Superpuchar
fot:

We wtorek warszawska policja zgodziła się, by kibice Legii i Wisły podczas sobotniego meczu o Superpuchar Polski zostali oddzieleni strefami buforowymi. Jednak ostateczna decyzja o rozegraniu tego spotkania zostanie wydana dopiero w piątek. - A dlaczego nie dzisiaj albo jutro? Czy ci ludzie, którzy zasiadają w kolegium odwoławczym, przyjadą dopiero z Afryki czy mieszkają w Warszawie? Zdaje się, że mieszkają w stolicy. Wszyscy odpowiedzialni za tę sprawę nie mają świadomości, że ośmieszają siebie, miasto i w pewnym sensie nasz kraj - mówi w rozmowie Michał Listkiewicz.

- W dalszym ciągu nie jesteśmy w 100 procentach pewni, czy sobotni mecz o Superpuchar się odbędzie.

- Myślę, że ostatecznie do niego dojdzie, ale jeśli ostateczna decyzja ma zapaść w piątek, to jest to stanowczo za późno. Do meczu zostaną 24 godziny, a obie drużyny muszą przecież wiedzieć, czy mają przygotowywać się do meczu, kibice z Krakowa muszą zaplanować sobie podróż do Warszawy. Jest to mało poważna decyzja, wszyscy umywają od niej ręce. Pani Ewa Gawor (dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy - przyp. red.) stwierdziła, że to już nie jest jej sprawa, bo decyzja należy teraz do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. I tak zachowują się wszyscy po kolei od samego początku. Zresztą sam pomysł rozegrania meczu o Superpuchar w zimie od początku był trochę kuriozalny. Takie mecze na całym świecie odbywają się w lecie, przed rozpoczęciem nowego sezonu.

- Policja poszła dzisiaj na ustępstwo i zgodziła się odgrodzić kibiców Wisły i Legii jedynie strefami buforowymi, a nie kratami, jak tego sobie wcześniej życzyła. Nie odnosi pan wrażenia, że ta decyzja mogła zapaść dużo wcześniej?

- Nie znam szczegółów, bo nie pracuję w PZPN ani w Ekstraklasie S.A. Jednak, moim zdaniem, co by się nie stało, czy będzie mecz, czy nie będzie, to cała ta zabawa wokół Superpucharu jest dla nas lekko ośmieszająca. Myślę, że ludzie z zagranicy, którzy się temu przyglądają, szczególnie UEFA, są trochę poirytowani. I wcale się im nie dziwię.

- A jak UEFA mogła odebrać wypowiedź prezesa Grzegorza Laty, który zagroził, że przeniesie mecz z Portugalią do Wrocławia?

- Cel wypowiedzi był bardzo dobry, chodziło o to, żeby wstrząsnąć ludźmi i żeby wreszcie ktoś wziął na siebie odpowiedzialność. Efektu to jednak nie dało, bo ostateczna decyzja zapadnie w piątek. A dlaczego nie dzisiaj albo jutro? Czy ci ludzie, którzy zasiadają w kolegium odwoławczym, przyjadą dopiero z Afryki czy mieszkają w Warszawie? Zdaje się, że mieszkają w stolicy. Wszyscy odpowiedzialni za tę sprawę nie mają świadomości, że ośmieszają siebie, miasto i w pewnym sensie nasz kraj. Jeśli ktoś w tej chwili w Szwajcarii czy we Włoszech czyta, że decyzja o rozegraniu spotkania zostanie podjęta w przeddzień meczu, to ciężko to w ogóle skomentować. Przecież to kompromitacja.

- Jakie kroki mogłaby podjąć UEFA, gdyby mecz z Portugalią odbył się jednak we Wrocławiu? Wtedy nie byłoby na Stadionie Narodowym próby generalnej przed Euro 2012.

- Myślę, że ten mecz nie jest jednak zagrożony, bo stadion w Warszawie musi być przetestowany w jakimś poważnym meczu. Natomiast jeśli chodzi o Superpuchar, to panowie z Ekstraklasy zachowali się mało odpowiedzialnie, wyznaczając ten mecz na środek lutego. Tym bardziej że nie mieli gotowego stadionu, nie wiedzieli, jaka będzie pogoda. To tak jakby sezon koszykówki, zamiast rozgrywać go w systemie jesienno-zimowym, przesunąć na lato. Ludzie są przyzwyczajeni, że mecz o Superpuchar jest preludium przed nowym sezonem. Podobnie jak finał Pucharu Polski rozgrywa się jako zwieńczenie poprzedniego sezonu.

- Gdyby jednak prezes Lato się uparł i przeniósł ten mecz do Wrocławia, to istnieje możliwość, że Portugalia się na to nie zgodzi?

- Portugalczycy mają pewnie zarezerwowane loty i hotele, ale powinno im być w gruncie rzeczy wszystko jedno, bo to gospodarz wyznacza miejsce spotkania. Niemcom też przeniesiono mecz do Gdańska i się zgodzili.

- Racja, ale zadowoleni nie byli na pewno.

- Przyjechało jednak sporo kibiców, mimo że Niemcy lubią zjawić się wcześniej, żeby obejrzeć sobie hotel, zarezerwować go. Portugalczycy są trochę inni - oni wolą załatwiać wszystko przez ajentów turystycznych i sieci hotelowe. Zresztą reprezentacja Portugalii nie może się nie zgodzić na ewentualną zmianę miejsca spotkania, bo to tak jakby oni przenieśli nam mecz z Lizbony do Porto - wtedy nie mielibyśmy nic do gadania. Mogą sobie tylko rościć prawo do takich samych warunków, czyli hotel, boisko treningowe i stadion musi być o tym samym standardzie. A jeśli musieliby więcej zapłacić za nocleg czy podróż, to koszta musiałaby ponieść polska federacja. 

- Kontynuując wątek stadionów: na wczorajszym spotkaniu z kibicami selekcjoner Franciszek Smuda stwierdził, że gdy Stadion Śląski zostanie już wyremontowany, to powinny na nim grać reprezentacje młodzieżowe.

- Nie, to zbyt wielki obiekt i za bardzo kojarzy się z dużymi sukcesami naszej piłki, by grały tam reprezentacje młodzieżowe. Mam nadzieję, że wystąpi tam jeszcze z sukcesami pierwsza reprezentacja Polski. A nasi młodsi reprezentanci spokojnie mogą grać na stadionach 8-12 tysięcznych, a nie na takim ogromnym jak Śląski. Tak że nie za bardzo wiem, o co chodziło Frankowi. Uważam, że w Polsce model angielski, czyli mecze dorosłej reprezentacji rozgrywane tylko na jednym stadionie, jest jednak nie do przyjęcia, bo mamy dużo pięknych stadionów. Kadra narodowa powinna grać w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu czy Krakowie.

- Myśli pan, że Stadion Narodowy w Warszawie będzie w stanie na siebie zarabiać w dłuższej perspektywie?

- W pierwszych 2-3 latach na pewno nie, bo nigdzie na świecie tak nie jest, nawet Wembley generuje straty, podobnie jak Stade de France na początku. Myślę, że dzisiejsza wiadomość o sierpniowym koncercie Madonny właśnie na stadionie w Warszawie jest bardzo dobrym sygnałem. Powiedzmy, że ktoś klasy Madonny przyjedzie 4-5 razy w roku i to już powinno bez problemu utrzymać stadion. 

- Zapytałem o rentowność, ponieważ prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz, w bardzo ostrych słowach wypowiedział się ostatnio o spółce Lechia-Operator, która zarządza gdańską PGE Areną.

- Prezydent Adamowicz ma rację, bo poza meczami Lechii i wcześniejszym spotkaniem Polska - Niemcy, który był tak jakby prezentem od PZPN, nic się tam nie dzieje. Ponadto Lechia-Operator chyba nie ma większego pomysłu na zarządzanie stadionem, a prezydent słusznie czuje się rozczarowany, bo miasto utrzymuje stadion. Poza tym na mecze Lechii przychodzi teraz po 8 tysięcy ludzi, a wymówka, że zespół ma słabe wyniki, mnie nie przekonuje, bo w Niemczech nawet na ostatnią drużynę Bundesligi bilety są wyprzedane i przychodzi komplet.

- Tylko że u nas nie ma takiej kultury kibicowania.

- I od tego są właśnie operatorzy i fachowcy, by zachęcić ludzi do przyjścia na stadion różnymi atrakcjami i promocyjnymi cenami biletów. Nie chodzi tylko o udostępnianie biletów do sprzedaży. Już się skończyły czasy, gdy wejściówki do kina kupowało się u "koników". Dzisiaj stadion, kino, teatr, filharmonia muszą walczyć o widza. Kiedyś było inaczej, ale te czasy się skończyły.

Zobacz więcej na temat: Michał Listkiewicz, Superpuchar Polski,

ostatnie komentarze, czytaj wszystkie (0), dodaj nowy

Listkiewicz To co się dzieje to hańba! Wywiad z M. Listkiewiczem W ostatnich dniach pojawiło się wiele spekulacji na temat kwestii rozegrania Euro 2012 na Ukrainie. Dyrektor UEFA...
Listkiewicz michał_tp Listkiewicz ukrył 7 "baniek"?! Jak podaje serwis gazeta.pl, Michał Listkiewicz, były prezes PZPN, oraz ośmiu innych działaczy Związku zostanie...
Superpuchar „Kto wybierał te drużyny?” Sprawa organizacji Superpucharu Polski na Stadionie Narodowym musiała skończyć się źle. Tymczasem skończyła się…...
Superpuchar "Kto wybierał te drużyny?" Sprawa organizacji Superpucharu Polski na Stadionie Narodowym musiała skończyć się źle. Tymczasem skończyła się…...
Superpuchar Wszystko w rękach Komisji Odwoławczej Na bardzo szybko zwołanej konferencji prasowej Ewa Gawor, szefowa Biura Bezpieczeństwa Miasta Stołecznego Warszawa...

Nasze typy bukmacherskie

Więcej naszych typów i komentarzy

REKLAMA



Portal TylkoPilka.pl nie jest stroną domową Ogólnopolskiego Tygodnika Piłkarskiego "Tylko Piłka". Strona tygodnika znajduje się pod adresem: tylkopilka.info.
Portal TylkoPilka.pl prowadzony jest w języku polskim i adresowany do odbiorców zamieszkałych w krajach, w których uczestnictwo w zakładach sportowych online jest dozwolone.