dobry tekst: 28,    słaby tekst: 2    zgłoś nadużycie

Zachwycający powrót Man United - analiza taktyczna



Andrzej Kotarski, 06.02.2012 09:21
Premier league
fot:

Młody wilczek Andre Villas-Boas miał na wyciągnięcie ręki zwycięstwo z Manchesterem United. Jego Chelsea prowadziła już 3:0. Ale kapitalne zmiany starego lisa, sir Alexa Fergusona, okazały się decydujące. Hit na Stamford Bridge zakończył się sprawiedliwym wynikiem 3:3.

Spotkanie przebiegło według podobnego scenariusza co niedawne potyczki Manchesteru City z Tottenhamem i Arsenalu z Manchesterem United. Po nudnawej pierwszej połowie, druga przypominała hollywoodzki thriller. Dzięki temu mecz wciągał zarówno neutralnego kibica, jak i poszukiwacza piłkarskich niuansów.

Wyjściowe składy

Ustawienia wyjściowe Chelsea i Manchesteru United

Chelsea przystępowała do szlagieru w mocno okrojonym zestawieniu. W kadrze meczowej zabrakło Johna Terry’ego, Ramiresa, Franka Lamparda, Johna Obi Mikela i Didiera Drogby. Najbardziej odczuwalna miała być jednak absencja etatowego lewego obrońcy Ashleya Cole’a, dla którego nie ma w klubie naturalnego zastępcy.

Lukę po Colu wypełnił prawy defensor Jose Bosingwa. Portugalczyk miał powstrzymać motor napędowy Czerwonych Diabłów, Antonio Valencię. Po raz pierwszy w sezonie w wyjściowej formacji The Blues pojawili się Michael Essieni Gary Cahill.

Villas-Boas zdecydował się na drobną modyfikację tradycyjnego mu ustawienia 4-3-3. Menedżer przesunął do środka boiska Juana Matę, dając mu wolną rękę w kreowaniu ataków. Chelsea grała więc bardziej w systemie 4-2-3-1, zbliżonym do Manchesteru City.

Mniej zaskoczeń zafundował Ferguson. Zdecydował się na taktykę 4-4-2.Wayne Rooney na początku występował bliżej obrońców rywali jako typowy napastnik. Po raz pierwszy od końca grudnia na boisko wybiegł Ashley Young, który zastąpił kontuzjowanego Naniego.

Tylko obrona

Pierwsza połowa upłynęła pod szyldem "Tu świetne bronią". Chelsea i Manchester United skutecznie ryglowali tylne formacje i kasowali natarcia rywali. Obie drużyny czyniły to w zgoła różny sposób.

Gospodarze postawili na aktywność. Wysoki pressing zmuszał Czerwone Diabły do dużej ilości niecelnych zagrań. Chelsea nastawiła się na przechwyty. O skuteczności tego pomysłu świadczą statystyki. W pierwszych 45. minutach The Blues zanotowali 19 przechwytów przy ledwie jednym(!) odbiorze piłki.

Prym w przewidywaniu podań rywali wiedli boczni obrońcy Bosingwa i Branislav Ivanović.

Przechwyty Bosingwy i Ivanovicia

Obaj wybili United pomysł na wykorzystywanie skrzydeł. Świetna defensywa na bokach skutecznie sparaliżowała możliwości ataku rywali. Bosingwa udanie zastąpił Cole’a, choć to o jego dyspozycję obawiano się przez pierwszym gwizdkiem.

Bardzo ważnym ogniwem okazał się także Raul Meireles. Chelsea wyszła na boisko bez typowego defensywnego pomocnika i tę rolę przejął Portugalczyk. Były gracz Liverpoolu cofał się do linii obrony i pomagał w zatrzymywaniu ataków rywali środkiem pola. Właściwie zbalansowana defensywa The Blues nie dała się nijak zaskoczyć w pierwszej połowie.

Jednak udanie bronili też przyjezdni z Manchesteru. Zawodnicy Fergusona woleli cofać się głębiej i formować dwie linie defensywne. Z tego powodu Chelsea częściej utrzymywała się przy piłce.

Absorbowanie ataków rywali powiodło się. Ścisk w środku pola wyraźnie nie służył Macie. Rozgrywający The Blues miał wyjątkowo mało miejsca do podań, gdyż natychmiast doskakiwali do niego Michael Carrick lub Ryan Giggs. Hiszpański pomocnik Chelsea biegał też daleko od swoich partnerów z drugiej linii, stąd często pozostawał osamotniony. Bez efektywnego Maty trybiki ofensywy Chelsea często się zacinały.

Gracze United skutecznie zablokowali też boki boiska. Tytaniczną pracę wykonał Rafael da Silva.

Olśniewający Rafael

Brazylijczyk upokorzył Florenta Maloudę. Występując przeciwko niemu Rafael zaliczył aż siedem odbiorów w samej tylko pierwszej połowie. Dzięki niemu prawa strona Chelsea nie funkcjonowała. Co ciekawe, Villas-Boas mimo wszystko przez cały mecz trzymał Maloudę na skrzydle oraz Matę na środku boiska, z kiepskim skutkiem dla obu zawodników.

The Blues zdołali wcisnąć bramkę w pierwszej części meczu, ale był to bardziej wynik szczęścia niż konsekwentnej gry taktycznej.

Błyskotliwy start drugiej połowy

Gospodarze nie mogli sobie wymarzyć lepszej inauguracji gry po przerwie. W ciągu pięciu minut trafili do siatki dwukrotnie. Gola i asystę zanotował Mata, który poza tym grał bardzo przeciętnie. Hiszpana stać było jednak na dwa przebłyski geniuszu, szczególnie przy wykończeniu akcji na 2-0.

Piękną asystą przy bramce Maty popisał się Fernando Torres. Piłkarz z numerem 9 często schodził na boki w poszukiwaniu wolnych przestrzeni, ale pozostawał bardzo nieefektywny. Sam miał idealną szansę na gola, ale zmarnował ją w 77. minucie, zbyt długo zwlekając z oddaniem strzału.

Geniusz Fergusona

Dynamiczny start Chelsea wymusił roszady taktyczne Fergusona. Szkocki menedżer błyskawicznie wprowadził na plac gry Javiera Hernandeza. Chwilę później na boisku zameldował się Paul Scholes. Nowi piłkarze zupełnie zmienili oblicze zespołu. Ze Scholesem Czerwone Diabły przeszły na system 4-3-1-2, bardzo popularny w Serie A (np. Milan). Ferguson naniósł na schemat autorskie modyfikacje.

Zmodyfikowana formacja Man United po 63. minucie

Ferguson cofnął Valencię do obrony i pozwolił mu na wypady do przodu. To dało Ekwadorczykowi miejsce na rozpędzenie się z piłką. Nie musiał już także wikłać się w starcia indywidualne z Bosingwą. Z lewej strony pomocy nieco bliżej linii bocznej grał Giggs, którego wspierał Patrice Evra. Zapewniło to odpowiednią szerokość działań ofensywnych.

Kluczową zadania w nowej taktyce gości dostał Rooney. Anglik pierwszą połowę spędził w cieniu, ale później zdecydowanie ożył. Rooney był zawieszony między liniami obrony i pomocy Chelsea (rola tzw. „trequartisty”). Z głębi posyłał prostopadłe podania do kolegów wybiegających za wysoką linię defensywy Chelsea. Dynamiczni Hernandez i Danny Welbeck fantastycznie wywiązywali się z tego zadania. Ich ruchliwość powodowała zamęt w tylnej formacji The Blues.

Te rajdy skutkowały rozszczelnieniem solidnej dotąd obrony gospodarzy. Ich bezpośrednim wynikiem były gole United na 2-3 i 3-3.

Swoją cegiełkę do niespodziewanego remisu dołożył też Villas-Boas. Portugalczyk nakazał swoim podopiecznym złagodzenie pressingu. Chelsea przyjmowała rywali na własnej połowie, pozwoliła im swobodniej operować piłką. Menedżer The Blues chciał dowieźć korzystny wynik do ostatniego gwizdka. Wycofał bocznego napastnika (Daniel Sturridge) za defensywnego pomocnika (Oriol Romeu), ale nie zdołał opanować środka boiska. Napór United narastał i wreszcie mur obronny Chelsea pękł jak mydlana bańka.

Podsumowanie

The Blues mogą mówić o sporej dozie pecha. Dwa rzuty karne dla Manchesteru United były dyskusyjne. W doliczonym czasie remis dla gości ratował David De Gea dwoma olśniewającymi interwencjami.

Chelsea została jednak ukarana za nadmierną ostrożność w drugiej połowie. The Blues po strzeleniu trzeciego gola rzadko zapędzali się do przodu. Błędem było też trzymanie na boisku beznadziejnego w niedzielę Maloudy.

Tylko Ferguson mógł odwrócić losy meczu na Stamford Bridge od stanu 0-3. Szkot nie bał się radykalnych decyzji i na tym wygrał. Jego Manchester United udowodnił, że przenigdy nie można skreślać ich szans przed ostatnim kopnięciem w grze.

Zobacz więcej na temat: Premier League, Chelsea Londyn, Manchester United,

ostatnie komentarze, czytaj wszystkie (0), dodaj nowy

Saf Zachwycający powrót Man United - analiza taktyczna Młody wilczek Andre Villas-Boas miał na wyciągnięcie ręki zwycięstwo z Manchesterem United. Jego Chelsea prowadziła...
Torreschelsea2011 Torres zagra w hicie Wygląda na to, że w hicie kolejki w drużynie Chelsea zagra ich as napadu, Fernando Torres. "El Nino" nie trafił od...
Diabełek Diabelski koszmar Tak złej passy w meczach z Manchesterem United nie pamiętają najstarsi kibice Chelsea. „The Blues” przegrali cztery...
Chelsea Drogba jednak nie zagra z "Czerwonymi Diabłami" Didier Drogba najprawdopodobniej nie pojawi się na boisku w niedzielnym spotkaniu Premier League z Manchesterem United.
Anglia fa Kluby Premier League ogłosiły składy Kluby angielskiej Premier League ogłosiły nazwiska zawodników, którzy w obecnym sezonie są uprawnieni do gry.

Nasze typy bukmacherskie

Więcej naszych typów i komentarzy

REKLAMA



Portal TylkoPilka.pl nie jest stroną domową Ogólnopolskiego Tygodnika Piłkarskiego "Tylko Piłka". Strona tygodnika znajduje się pod adresem: tylkopilka.info.
Portal TylkoPilka.pl prowadzony jest w języku polskim i adresowany do odbiorców zamieszkałych w krajach, w których uczestnictwo w zakładach sportowych online jest dozwolone.